ZERO CHARISMA

Cześć!

Dzisiaj krótka recenzja filmowa. Filmu wyjątkowo mocno nawiązującego do naszego hobby, w którym rpg jest obecne w każdym jego fragmencie – choć to nie fabularki są jego tematem.

zero_charisma__span

Zero Charisma. Film obejrzany – przeze mnie dwa razy, przez Gerwazego raz, ale wnikliwie. Oto jego recenzja dla Was:

Nie wiem, czy ktoś z was zamierza oglądać. Ale i tak podzielę się wrażeniami, przetykając je spojlerami (achtung człowiecze!).

Film gatunkowo można zaliczyć do dramatów psychologicznych. Gdzieniegdzie są momenty zabawne, ale zaraz potem dzieje się jakiś kwas czy inna przykrość.

Głównym bohaterem filmu jest Scott – facet koło trzydziestki, archetypowy amerykański nerd – loser. Gruby, ubiera się w koszulki zespołów metalowych. Zarośnięty, problemy z cerą. Pracuje jako dostawca jedzenia na telefon. Życie osobiste – babcia i kumple. Siedzi mocno w klimacie – jego półka z planszówkami była prawie tak zapchana jak moja. Napisał autorski system rpg (nawet dla mnie – nie do odróżnienia od D&D), od trzech lat prowadzi jedną kampanię. Kiedyś pracował w sklepie z rzeczami rpg – ale wyrzucili go (W trakcie filmu okazuje się, co jeszcze, oprócz obdzierania z folii sklepowych podręczników przeskrobał).

1377683656_zero3

Poznajemy go w przełomowym momencie jego życia – jeden z graczy wybiera ratowanie rozpadającego się małżeństwa i rezygnuje z sesji. A w dodatku do domku wraca z wojaży po stanach matka Scotta – wraz z nowym narzeczonym. I ma własne plany co do domu.

W tej sytuacji Scott musi znaleźć czwartego gracza do kampanii i nowe lokum. I los styka go z Millesem – archetypowym amerykańskim nerdem – winnerem. Szczupłym, wyluzowanym, nadążającym za hipsterską modą, posiadającym przynoszącą niezłe dochody stronką www (na tematy nerdowskie) – co z kolei pozwala mu posiadać własny dom i naprawdę fajną dziewczynę. A w dodatku Milles umie udzielić szybkiej, sensownej i przekonywującej odpowiedzi na fundamentalne pytanie: co jest szybsze – Sokół Millenium czy Enterprise?

Ze spotkania tych dwóch dżentelmenów nie może wyniknąć nic dobrego.

zero-charisma4

Miałem dać zdjęcie Millesa, ale uznałem, że lepiej będzie dać zdjęcie jego dziewczyny. Tia…

Fabuła – jak to w dramacie. Niczym nie zaskoczy, nikt nikomu nagle noża w plecy nie wbije. Jak dla mnie film ma dwie zalety. Pierwsza z nich to niezwykłe wręcz nasycenie klimatem rpgowo – klimatowym. W 1,5 godz udało się upchnąć go więcej niż w niejednej 5 godzinnej sesji rpg. Czego tu nie ma? Rpgi, karcianki, wczuwanie się w postać, castingi na nowego gracza, najeżdżanie na mmorpgi i pokemony, planszówki, figurki, metal, komiksy, amatorskie filmiki (sf – nie takie jak myślicie), konwenty, rpgowi guru, głupie zasady, planszowe gry wojenne – a nawet scenki pod hasłem „inwazja pedałów” i „znów ukradli pomysł Ciekawskiemu”! Do pełni szczęścia brakuje tylko kłopotów (eeee…. tzn wychowywania) z dziećmi. Każdy z tych momentów budził mój śmiech – niekiedy gromki i donośny.

Dungeons and Dragons 845

Druga to jego przesłanie. Jak dla mnie brzmi ono następująco. To nie rpgi są źródłem problemów osobowościowych (główny bohater ewidentnie nadaje się na terapię, piszę to z całą odpowiedzialnością) – ale raczej relacje rodzinne (które są dość dobrze pokazane w filmie). Można być mocno wkręconym w klimat rpgowy – i być człowiekiem sukcesu. Czego my wszyscy jesteśmy najlepszym dowodem 🙂

Film obejrzałem […], serdecznie polecam!

Reklamy

Komentarze 2

  1. Bardzo dziękuję Maszkaronowi – Mushroomowi za wklejenie tutaj mojego tekstu. Ale to nie do końca tak miało być.

    To co przeczytaliście powyżej napisałem w jakieś 20 minut dla grupy bliskich kumpli – rpgowców. Dlatego niektóre sformułowania mogą zabrzmieć dla postronnego czytelnika enigmatycznie. Co to jest „inwazja pedałów”? O co chodzi z „kradzeniem pomysłów Ciekawskiemu”? Większość z was zapewne nie będzie wiedzieć, o co chodzi…
    Grze… tzn Mashkharon (zachowajmy internetową konspirację!) poprosił mnie, bym przygotował ten tekst w wersji, która pasowałaby do tego bloga. Obiecałem zrobić to – i nawet zacząłem! Na którymś z kilku pendrive’ów czeka pierwszy akapit.
    Niestety Mash/Mush jest bardzo niecierpliwy. Nie minęły trzy miesiące od czasu, gdy puściłem to, co widać we wpisie – i nie mógł już czekać dłużej, puścił na bloga wersję pierwotną, czyli to, co przeczytaliście.

    Może się zbiorę i za jakiś czas napiszę to tak, jak miało to wyglądać…

  2. Oj, oj, oj… Poniosło mnie. Sorki.

    Jak mówią: jak mężczyzna mówi, że naprawi kran, to naprawi. Nie trzeba mu co pół roku przypominać!

    Słuchaj Gerwazy – dokończ, uzupełnij i rozszerz recenzję i podmienię ją. Żaden problem. Szkoda, że tak wyszło, ale naprawdę myślałem, że na pełniejszą wersję się nie doczekam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s