PŚŻnMT 05 Morskie Opowieści: Repozesja

Występują:

Hum: Adalbert – Żołnierz Okrętowy
Piotrek: Siegfried – Bosman (awansik jak ta lala)
Romek: Yawandir – Wędrowny Czarodziej

1

…Gdzieś na końcu korytarza

Bosman zgwałcił marynarza

Czy go zgwałcił czy nie zgwałcił

Odbyt mu zniekształcił…

Jak zapewne pamiętacie nasi przyjaciele wielkodusznie zgodzili się udzielić wsparcia logistycznego w planowanym odbiciu nadrzecznego fortu. Ruszyli zatem do Barona wysłuchać szczegółów planu ułożonego przez nadwornych strategów.

Plan był zaiste diaboliczny, rzekłbym nawet godny samego Napoleona. Z uwagi na poziom jego skomplikowania nie sposób przedstawić go w formie pisemnej dlatego pozwoliłem sobie na załączenie szkicu taktycznego:

2

Generalnie zadaniem naszych bohaterów miało być dostarczenie części wojska na tyły fortu i zaskakujący atak podczas dywersji głównych sił rycerstwa od frontu.

Czytaj dalej

Reklamy

PŚŻnMT 04 Morskie Opowieści: Regeneracja

Występują:

Hum: Adalbert – Żołnierz Okrętowy
Piotrek: Siegfried – Żeglarz
Romek: Yawandir – Wędrowny Czarodziej !!! (awansik był :))

W poprzednich odcinkach:

***

– Nie wróżę wam sukcesów na arenie szpiegowskiej z tymi gołębiami. Spójrzcie prawdzie w oczy. Po prostu mam większego ptaka…

***

– Oh! Żołnierzu, widzę że nie tylko ręce masz silne !

***

– Podejrzewam że wiem co wam dolega, ale żeby mieć pewność muszę nakłuć organ… o cholera, przeszło na wylot…. !

***

01

A teraz ciąg dalszy:

Było piękne lato, choć czasem padało…

Mało kasy się miało… i dużo pływało…

Tak toczyła się nasza morska przygoda,

Oni byli w łódce, a wokół tylko woda…

.

Tak więc nasi podróżnicy korzystali z uroków rejsu podczas drogi powrotnej do portu Luccini. „Syrena” mknęła lekko po przybrzeżnych wodach. Wiatr wyjątkowo sprzyjał, a Siegfried zręcznie to wykorzystywał znacząco skracając czas podróży. Adalbert dziękował bogom za pomyślność wiatrów, zwalniającą załogę z konieczności wiosłowania, Yawandir natomiast wykorzystywał czas wolny na odtworzenie Księgi Wiedzy Tajemnej przehandlowanej w Remas.

Czytaj dalej

PŚŻnMT 02 Hej, ha, kolejkę nalej…

Komentarz Mistrza Gry do poprzedniego raportu (uzupełnienia):

– Vyverny zostały zestrzelone z kusz, łuków i rusznic – a nie z armat. Hum miał w tym istotny udział, ale nie zrobił tego samodzielnie
– na pokładzie statku orków nie było zasadzki, z tego co pamiętam (za to była bitka na jednej z tratw po drodze na pokład)
– czar „niezdarność” się nie udał (ork rzucił na sw); pokonanie go było możliwe dzięki grupowemu działaniu żołnierzy

Nazwiska kluczowych postaci:
admirał – Boris von Hecklermann
mistrz czarodziej wysokich elfów  – Turiel Cavindell
książę Luccini: Orso Bonaventura Trocci de Lukano
Hum: Adalbert
Piotrek: Siegfried
Romek: Yawandir

Warhammer 133

Komentarz Romka, autora tekstu:

Dzięki za ciepłe przyjęcie moich wypocin – zawsze chętnie posłucham słów krytyki pod warunkiem że wyrażają pozytywną opinię.

Co do nadmienionych poprawek to:
– żeglarz ze mnie jak nie przymierzając z koziej rzyci trąba, także faktycznie kogi od galeonu nie odróżniam
– zdecydowanie mogłem się pomylić co do sposobu zestrzelenia Vyvern – w tej części rozgrywki jeszcze aktywnie nie występowałem więc na szybko doczytywałem zasady z podręcznika i słuchałem tylko jednym uchem
– wydawało mi się że zasadzka na pokładzie była i że faktycznie Hum zebrał jakieś obrażenia, ale teraz to skutecznie zasiałeś we mnie ziarnko wątpliwości toteż ręki sobie za to obciąć nie dam. Trzeba by zapytać innych współgraczy.
– co do czaru niezdarność to zdecydowanie obstaję przy swojej wersji. Naprawdę pamiętam, że Ork upuścił swój topór. Wpłynęło to na zmianę taktyki walki Huma, który zamiast uderzać i parować zaczął po prostu napierdalać. Tłumaczyłeś zresztą, że ork, chociaż przerośnięty, to jednak był całkiem zwykłym orkiem i w gruncie rzeczy miał niskie SW. Zapamiętałem zresztą ten moment jako właściwie jedyny, w którym moja postać wykazała jakąkolwiek przydatność podczas rozgrywki, więc podważając go ograbiasz mnie z połowy radości z sesji wyszło by na to, że moimi jedynymi osiągnięciami były zarzyganie własnej odzieży i wdepnięcie w pułapkę na niedźwiedzie, (co z pewnością jest pewnym osiągnięciem na otwartym morzu, ale nie do końca o taki sukces tu walczyłem).

Czytaj dalej

PŚŻnMT 01 Morskie opowieści.

Cześć,

W ramach akcji „przerywam milczenie” wpadnie na Norę kilka raportów.
Kampanię do Warhammera prowadzi Karol a grają Senek, Hum i Romek (który jest autorem raportów).

A więc bez zbędnego przedłużania oddaję mu głos:

Chciałem podzielić się wrażeniami z rozpoczętej kampanii.
Raport pisany co prawda na kolanie, w pracy między pacjentami, ale może komuś przypadnie do gustu. Niestety cierpię na chroniczny brak pamięci do imion, dlatego w tym sprawozdaniu nie występują. Postaram się uzupełnić jak tylko je gdzieś odnotuję.

Fantasy 0992

Zapowiadał się naprawdę piękny dzień. Pogoda dopisywała, słońce przyjemnie grzało, a bezchmurne niebo gwarantowało, że w najbliższym czasie to się nie zmieni. W tych nie zmąconych niczym warunkach, przy sprzyjającym wietrze, grupa obładowanych do granic możliwości statków handlowych leniwie płynęła w stronę Tileańskiego wybrzeża. Pękatym statkom towarowym w drodze do ich miejsca przeznaczenia towarzyszyła eskorta trzech lżejszych i zwrotniejszych statków bojowych. Okrętem flagowym eskadry Wolfshipów był Spiżowy Byk dowodzony przez wiekowego, acz wciąż nadzwyczaj sprawnego, i osobliwie sepleniącego Admirała. Z tego właśnie okrętu nadeszła pierwsza nowina o zbliżających się kłopotach.

Chłopiec z bocianiego gniazda wypatrzył na horyzoncie dwa bliżej nieokreślone kształty zmierzające w kierunku armady. Marynarze (m.in. Senek w roli Żeglarza) zaczęli uwijać się jak w ukropie refując żagle, a wojacy (m.in. Hum w roli Żołnierza Okrętowego) rzucili się ładować działa. Spiżowy Byk wykonał zręczny zwrot i ruszył na spotkanie nadciągającym kształtom. Przy bliższych oględzinach widok nie zachwycał specjalnie. Nadciągające statki wyglądały jak pływające kupy śmieci, posklejane z kilku różnych kadłubów i czego popadnie. Konstrukcje sprawiały wrażenie cudem utrzymujących się na powierzchni, a hałas wywoływany przez ich załogę nie pozostawiał wątpliwości. Orkowie.

Czytaj dalej

Pozytywka z Norski – przygoda do pobrania

Wrzucam do pobrania scenariusz, który ostatnio rozegraliśmy, a którego akcja toczy się w staroświatowym (WFRP) odpowiedniku lat 60-tych XX wieku. Mechanika: Savage Worlds. Wszelkie uwagi mile widziane.

AHA, I PROŚBA DO MOICH GRACZY:

Co następne bierzemy na warsztat? Propozycje rzeczy, które mogę poprowadzić:

– The Ravenar Saga – recenzowana na blogu kampania Cthulhu Dark Ages dla Wikingów

– Val-du-Loup – również opisane na blogu, średniowieczne fantasy w XIII-wiecznych Ardenach

– Fractured Hopes – przygódka w science fantasy, świat rozpiżdżony na kawałki, też opisywałem na blogu

– Hollow Earth Expedition – zawsze można pokontynuować przygody Polaków w Pustej Ziemi

– Traveller – można testowo rozegrać przygodę w tym systemie, klasyczne science fiction w odległej przyszłości, planeta więzienna, gracze to oczywiście Scofieldy i inne patałachy za murami (jak ktoś będzie miły, to mu pozwolę zagrać Riddickiem).

Dziś na tyle propozycji.

No chyba, że ktoś coś innego ma na myśli. Jestem otwarty.

Sylvania – uwagi na temat sandboksowania (i moduł do pobrania)

Pierwszy eksperyment za mną, w dodatku eksperyment, który całkiem przekroczył moje oczekiwania i trwał dwa razy dłużej niż zamierzałem.

Sam moduł wreszcie wrzucam do pobrania, na tych 80ciu stronach macie w wszystko, co jest potrzebne do grania. Poniżej w zipie dwie mapy, jedna dla MG, druga dla graczy.

Sylvania – moduł

Sylvania – mapy

Czytaj dalej

Sylvania – Epilog

Kiedy po raz pierwszy stanąłem na szczycie niewysokiego i niezwykle malowniczego Wzgórza Trzech Demonów, wiedziałem, iż w tym miejscu zakończą się me poszukiwania, tu był finał Sylvańskiej Wyprawy. Niemal pewien jestem, iż 598 lat temu w tym miejscu znajdowało się opactwo Zgromadzenia św. Heleny, które zostało spalone przez atak smoka. Prawdopodobnie żadna z mniszek czy kapłanek wziętych jako zakładniczki nie ocalała.

Czytaj dalej