…. I runie Imperium – preludium

Dobra, nadszedł czas na naszą kolejną jednostrzałówkę. Swego czasu w Portalu zagościł świetny artykuł autorstwa Remova – „Warhammer 1940”. W zasadzie setting, który łączył Stary Świat z zawieruchą II wojny światowej. Kamil zdecydował się poprowadzić coś w podobnych klimatach, azaliż tło historyczne etc. ma nieco inne. No dobrze, bardzo odmienne.

Na wszelki wypadek, bo idiotów nie brakuje, dodam, ze ani Kamil, ani ja nie jesteśmy apologetami nazizmu czy faszyzmu.

Ale oddaję głos Kamilowi, cały poniższy tekst jest jego autorstwa:

„A więc czytali Liwiusza – poro kwiatostanów-

w zapachu kredy nudy nafty którą zmywano podłogę

pod portretem cesarza

bo był wówczas cesarz

a imperium jak wszystkie imperia

zdawało się wieczne…

Mój ojciec wiedział dobrze i ja także wiem

że któregoś dnia na dalekich krańcach

bez znaków niebieskich

w Panonii Sarajewie czy też w Trebizondzie

w mieście nad zimnym morzem

Lub w dolinie Panszir wybuchnie lokalny pożar

I runie imperium”


Jest rok 2923. Mija 5 rok najdłuższej nowoczesnej wojny w dziejach Imperium. Przystąpiły do niej zarówno Cesarstwo, Bretonia, Kislev, Tilea, Podstępny Albion i stowarzyszony z wyspiarskim imperium Ulthuan i jakże by inaczej największe obecnie państwo w Starym Świecie – Związek Republik Goblińskich.  Jeszcze niedawno armia cesarstwa wydawała się niezwyciężona, jej pancerne zagony zajęły ziemię od Kislevu po Bretonię, nie dając szans napotkanym armiom, biorąc w kocioł Bretończyków czy Orków na przedmieściach stolicy Carów. Zimnokrwiści Norsmeni razem z sprzyjającą cesarstwu Tilea i niezależną Estalia ogłosiły neutralność. I to tam gdzie zaczęły się nasze największe zwycięstwa, rozegrała się nasza największa klęska. Wszystko miało swoje miejsce w Erengardzie,  obecnie największym obecnie porcie Kislevu, wtedy jeszcze naszego sojusznika. Port od kilkudziesięciu lat na mocy umowy międzynarodowej był dzierżawiony przez Cesarstwo na okres 99 lat. W zamian za pomoc w ostatniej, koszmarnej wojnie, w której cesarska flota i posiłki dostarczone właśnie przez Erengard ruszyły na pomoc osłabionemu sojusznikowi, Car oddał w dzierżawę wieczystą port i zezwolił na budowę eksterytorialnej linii kolejowej wiodącej do granicy z cesarstwem.  Negocjacje w sprawie przedłużenia dzierżawy portu i linii zbiegły się w czasie z trudną sytuacją ekonomiczną Kislevu i ze wzrostem znaczenia antycarskiej opozycji z Ludowym Frontem Wyzwolenia na czele. Wiadomość o oddaniu na kolejne kilkadziesiąt lat głównego portu w państwie wzburzyła ludność nękanego recesją i bezrobociem kraju. Kislev zawsze był opóźniony, nie tylko technologicznie, ale i ustrojowo – obecny reżim kojarzył się raczej z reliktami feudalnej przeszłości niż z nowoczesnym państwem. W ciągu miesiąca Popularzy i Ludowy front Wyzwolenia podpalili kraj, uwięzili Cara z całą rodziną we własnym pałacu i rozpisali powszechne wybory. Mówi się, iż tej samej nocy na niebie nad stolicą słychać było szum motorów i widać było ciemnozielone spadochrony. Nie poszłoby im tak łatwo, gdyby nie zielone łapska, które wsadziły im do rąk nowiutką broń a także żywność i pieniądze. Związek Republik Goblińskich ze swoim paranoicznym acz genialnym przywódcą Gan-Ochirem zapragnął uczynić z Kislevu w bezkrwawy sposób kolejną ze swoich republik i to przy poparciu miejscowej ludności. Byłby to pierwszy ludzki satelita tego państwa, dowód, że idea równości, wolności i braterstwa, która zjednoczyła plemiona 100 lat temu ma charakter uniwersalny. Przewrót udałby się idealnie, gdyby nie szybka reakcja Kanclerza i Landwery a konkretnie wydzielonego specjalnego oddziału Falshrimjaegers i Czarnych Słońc, którzy w śmiałym rajdzie odbili całą Carską rodzinę, brawurowo pokonując siły bezpieczeństwa Dyrektoriatu Kislev wspierane przez elitarnych  goblińskich spadochroniarzy . Dalej wydarzenia potoczyły się lawinowo. Pierwszą decyzją Dyrektoriatu była odmowa oddania Erengardu, udzielenie zgody na instalacje goblińskiej armii na własnym terytorium, przekazanie dowództwa nad siłami zbrojnymi marszałkowi Idairowi, nacjonalizacja przemysłu, ograniczenie i tak nielicznych swobód obywatelskich.

Wkrótce nad granicą  z cesarstwem stało już prawie 2 miliony żołnierzy Armii Zielonej oraz jej sojuszników. Koncentracja Landwery przebiegała na początku powoli ze względu na liczne strajki na kolei i otwarty bunt robotników Czarnego Zagłębia w Krainie Zgromadzenia . Odpowiedzią były masowe aresztowania i nacjonalizacja ( a raczej humanizacja) przemysłu ciężkiego, którego właścicielami w większości były niziołki, połączone z przymusowymi wysiedleniami i rabunkiem mienia nieludzi. W tych trudnych chwilach szczególnie odznaczyły się Czarne Słońca. Żelazna pięść kanclerza, rozpędził strajki, biorąc udział w regularnych ulicznych bitwach z zwolennikami Popularów. Potem był już tylko incydent z statkiem pasażerskim „Gloria”, który został zatopiony przez baterię obrony wybrzeża, kiedy próbował wypłynąć z uchodźcami z Erengardu. Po śmierci blisko 2000 pasażerów Kanclerz wypowiedział wojnę Kislevowi a tym samym ZRG . Dyrektoriat zdecydowanie odrzucił zarzuty i oficjalnie uznał ten incydent za prowokację. W odpowiedzi Bretonia, która wyszła z ostatniej Wielkiej Wojny najbardziej poturbowana wypowiedziała wojnę Cesarstwu  a po 30 minutach od oficjalnego aktu wypowiedzenia  zbombardowała garnizony imperialne wzdłuż swojej granicy i zajęła blisko 100 kilometrowy pas ziemi (dystrykt Voille) utracony podczas ostatniego konfliktu. Oczywiście w czasie kiedy większość naszych armii była na  Zielonym Froncie bądź w drodze do niego. W kilku wielkich kontrofensywach rozbito kislevickie armie i wspomagające je oddziały goblińskie, wzięto milion jeńców a po dwóch miesiącach Landwera była już 200 kilometrów na terytorium ZRG . Bretonia padła po niecałym miesiącu i niewielkich stratach, pech jednak chciał, że jej sojusznikiem był Albion żywotnie zainteresowany kolnoniami Imperium wokół Lustrii i Arabii a Sztab Generalny Landwehry bynajmniej nie miał zamiaru zatrzymywać się  na linii poprzedniej granicy. Nikt tak naprawdę nie znał siły goblińskiego państwa . Rządzona żelazną pięścią despotia była nieprzenikalna dla szpiegów a sprawy na froncie rozwijały się w tak gwałtownym tempie, że poczuwszy wiatr historii w żaglach, Wielki Kanclerz Edgar Hentz, przy milczącym poparciu Cesarza,  postanowił raz na zawsze zmieść z powierzchni Zielonych Barbarzyńców. Bombardowaliśmy ich, burzyliśmy ich miasta, paliliśmy całe wioski –po obu stronach litość była okazywana nielicznym. Wydłużone linie zaopatrzeniowe, zakaz wycofywania się doprowadziły do wyczerpania cesarskich armii w kolejnych epickich starciach i do stopniowego odwrotu z ziem republiki goblińskiej a potem z Kislevu. Ceną było życie ludzi i goblinów walczących  z nieopisanym męstwem i sercem.  Zostawiliśmy za sobą przeszło milion zabitych, rannych i zaginionych. Flota cesarska została rozbita przez pancerniki Albionu i lotniskowce wysokich Elfów z Ulthuanu, statki wyspiarskiego imperium zaopatrywaly skutecznie ZRG. Straciliśmy Kislev , Bretonia jest ogarnięta płomieniem partyzanckiej wojny podsycanym przez komandosów Albionu. Codziennie nad stolicą słychać ryk bombowców wyspiarzy  i widać łuny bombardowanych miast, według kroniki filmowej 400 kilometrów od stolicy rozegra się największa bitwa historii, gdzie wyczerpany najeźdzca  nareszcie zostanie zatrzymany…..

„Ogłuszający ryk syren alarmu przeciwlotniczego . Z nieba leje się ogień. Matki modlą się i własnymi ciałami przykrywają dzieci, osłaniając je przed spadającym na asfalt deszczem ognia.

Żołnierze zaprawieni w zabijaniu i w nienawiści, z bronią w ręku bronią ludności.

Gdy milknie odgłos nieprzyjacielskich bombowców, zaczynają odzywać się lufy obrońców.

Zwykli ,przyzwoici ludzie, których siły wypalił paniczny strach, są rozstrzeliwani przez własnych żołnierzy .

Co to wszystko oznacza?

Dyktaturę, przyjacielu, dyktaturę”

Historia dopada naszych bohaterów w samym centrum wydarzeń – swoją przygodę zaczynają na obrzeżach Stolicy Wiecznego Cesarstwa, która spowita łunami pożarów walczy o swoje przetrwanie. Nad miastem płonie dziwaczna zorza polarna. To system Obrony „ReikTohter”, zasilane spaczeniem anteny, które emitują promieniowanie niszczące oprzyrządowanie bombowców i pozbawiają miasto prądu. Kiedy tylko działają oczywiście i kiedy nie powodują dziwacznych efektów ubocznych, co zdarza się raz na parę dni. Ocenia się że w mieście i w jego okolicach broni się około 600 000 tysięcy żołnierzy najróżniejszych formacji z rozbitych jednostek , uciekinierów z kotłów od zwykłej piechoty po elitarnych spadochroniarzy i Czarne Słońca.Wywiad Imperialny szacuje, że naprzeciw sił Świętego Cesarstwa stoi grubo ponad 2 miliony goblinoidów wraz z armiami sojuszników. Oficjalnie mówi się o niecałym milionie. Ministerstwo propagandy trąbi o potwornych stratach nieprzyjaciela i wydłużonych liniach zaopatrzenia. Pod broń powoływane są coraz to młodsze roczniki, sięgnięto po ostatnie zasoby w tym również po nieludzi, co dotychczas wydawało się nie do pomyślenia. Przy budowie fortyfikacji pracują jeńcy począwszy od Goblinoidów (nie uciekną, Armia Zielona nie toleruje zdrajców) po Bretończyków. Do wojska powołuje się nawet krasnoludów, nieliczne Elfy, które nie uciekły do Ulthuanu, niziołków i skavenów, którzy 200 lat temu postanowili służyć ludziom w walce z własnymi pobratymcami i pomagać przy wydobyciu Spaczenia, który stanowi nowy surowiec w wojnie technologicznej między obecnymi potęgami.

Drużyna naszych bohaterów to także istna zbieranina, mieszanina ludzi i nieludzi walczących w służbie Cesarstwa w jego ostatnich godzinach. Stanowią oni załogę działa szturmowego typ III z armatą 75mm, które wchodzi w skład Kampfgruppe Werner (od imienia dowódcy Obersta Wernera Hallervordena). Skład tej grupy bojowej to 13 pojazdów pancernych, kilka transporterów opancerzonych , starych ciężarówek i pieszy batalion alarmowy wraz z kompanią zwiadu (Aufklarung). Oczekuje się, iż grupa bojowa przebije się do pozycji 267 pułku piechoty „Reikland”, który znajduje się odcięty pod miastem Dunkelberg. Wywiad ocenia, że atak ma pewne szanse powodzenia , 3 i 7 Armia Gwardyjska nie zdążyła jeszcze szczelnie okrążyć ponad 20 000 żołnierzy  Imperialnej 4 armii , wyrwa w kotle pozwoli stworzyć korytarz dla rannych i zaopatrzenia oraz da dodatkowy czas na wzmocnienie obrony stolicy.

W przygodzie udział biorą :

Pani naukowiec Hanna Rautsch (Madzia)

Córka Simona Rautsha, jednego z czołowych fizyków Uniwersytetu Altdorfskiego, światowego autorytetu w dziedzinie fizyki i Anomalii (zwanej również spaczeniem). Ukończyła 2 fakultety na UA – Archeologię oraz Okultyzm ze specjalnością podstaw Dawnej  Magii. Brała udział w wielu wyprawach archeologicznych do Lustrii  i Arabii, gdzie zdobyła doświadczenie archeologa oraz chwilową sławę w gazetach, zanim wszystko przyćmiła kolejna Wielka Wojna. Obecnie pracuje w  Muzeum Narodowym, zajmuje się katalogowaniem i przenoszeniem do bezpiecznych kryjówek cennych zabytków narażonych na zniszczenie przez nieustanne bombardowania.

Status cywilny: Kawalerka 😉

Charakter – baba dynamit.

dowódca działa pancernego Klaus Tratter (Tomasz)

Stopień: porucznik (leutnant)

Oficer z rodziny arystokratycznej , wydziedziczony za mezalians z nauczycielką  kislevickiego Margaritą Kalicki, mają 2 letnią córeczkę Kirstie .

Ukończył Altdorfską Akademię Wojskową z wyróżnieniem, po sporze z klanem opuścił rodzinę i zarzucił karierę wojskową. Prowadził własną rozgłośnie radiową z muzyka popularną. Rok temu przymusowo powołany do Landwery, dostał przydział do 32 dywizji pancernej, 7 batalion grenadierów pancernych, pluton  wsparcia Sturmartillerie. Po 4 tygodniach wyruszył na front w Kislevie. Awans na dowódcę działa samobieżnego –  potwierdzone 13 zniszczonych czołgów i dział samobieżnych nieprzyjaciela oraz 3 działa ppanc, rozjechana bateria moździerzy i bliżej nieokreślona liczba goblińskich artylerzystów – odznaczony Cesarskim Orłem.  32 DPanc uległa rozbiciu  podczas Wielkiego Odwrotu przy przeprawie na rzece Urskoj. Ranny Klaus trafił do szpitala w Altdorfie, wraz z nim  urlop dostaje jedyny ocalały ze starej załogi –  krasnolud Doon Shielbung. Obecnie oczekuje na nowy przydział.

Działonowy Doon Schielbung (Jarek)

Stopień: kapral (gefreiter)

Imperialny Krasnolud z NeuerBaden. Jedyny z podkomendnych Klausa, który wrócił z kampanii z Kislevu. Złota rączka i fascynat nowinek technologicznych, saper – amator, już w dzieciństwie zbierał lanie za  puste łuski i broń z poprzedniej Wielkiej Wojny. Dodatkowo uzdolniony mechanik i instytucja, która może zastąpić każdego poza Klausem w „swoim” dziale szturmowym czy innym pojeździe – byleby miało gąsienice . Ateista, jedyne, co czci to porządne maszyny i porządną wódę. Klaus na siłę musiał wyciągać go z płonącego Stuga, gdy ten próbował go za wszelką cenę gasić i drugi raz, kiedy wrócił po butelkę wódki („żeby było czym opić poległych towarzyszy”). Pochodzi z nizin społecznych, nie do ubicia,nie wierzy politykom, ale lubi ten widok jak w trafionym goblińskim czołgu eksploduje amunicja i wieża „tak fajnie wyskakuje na 10 metrów w powietrze” .

Radiooperator Golradir Mithrandir   (Grzegorz)

Stopień: szeregowy (shutze)

Elf, członek Czarnych Słońc,elitarnej formacji stworzonej przez Kanclerza Edgara Hentza po objęciu władzy, odbył szkolenie spadochronowe. Brat wyjechał po objęciu władzy przez Kanclerza na Ulthuan. Brał udział w odbiciu carskiej rodziny podczas rewolucji, za co dostał awans na porucznika i odznaczenie . Mówi się, że jednoczesnie potrafił zauroczyć jedną z carskich córek. Świetny radiooperator i strzelec wyborowy oraz tropiciel. Mistrz noża. Kawaler orderu Cesarskiego Gryfa z Młotem (orderu nie śmieli zabrać) . Zdegradowany po tym, jak wydał rozkaz odwrotu z pozycji, której nie dało się utrzymać, łamiąc  w ten sposób rozkaz „ani piędzi ziemi dla wroga”. Skazany zaocznie na śmierć przez rozstrzelanie, wyrok zamieniony na   zdegradowanie, obecnie oczekuje na przydział w areszcie, patriota imperialny, ale „po przejściach” .

Mechanik-kierowca Manfred Rohleder (Pablo)

Stopień: szeregowy (schutze)

Miły sympatyczny młodzieniec, zaciągnął się do elitarnej 19 dywizji pancernej  „Heilige KaiserStadt”  Czarnych Słońc – chce bronić swojej dziewczyny Mileny,mamy i taty przed Zieloną Zarazą i w razie czego gotowy jest za nich oddać życie. Mimo że pierwsze tygodnie szkolenia były dlań szokiem dzięki własnej wytrwałości i wierze w ostateczne zwycięstwo udało mu się ukończyć je z powodzeniem – dostał przydział na kierowcę działa szturmowego w swojej dywizji ale nie zdążył ukończyć szkolenia zanim  uzupełnienia poszły na front. Obecnie oczekuje na nowy przydział, pełniąc służbę wartowniczą w galowym mundurze przed Kwaterą Główną . Mimo nalotów, mimo śmierci i odłamków świszczących wokoło, budząc politowanie i uśmiechy nielicznych cywilów, i mimowolny podziw, że jest ktoś kto jeszcze wierzy.

Mięso armatnie Stitz Ruggbroder (Damian)

Stopień: szeregowy (schutze)

Skaveński żołnierz z 405 dywizji piechoty. Skaveni uznawani są za rasę niższą, dopiero fakt, iż pod Altdorfem stoi milionowa armia goblinów i ich sprzymierzeńców, przekonał Oberkkommando do tego, że przyda się każdy żołnierz nawet nieludzkiego pochodzenia . Większość skavenów żyje w swoim podziemnym mieście-państwie Skavenblight jednak w ciągu stuleci wielu z nich zamieszkało pośród ludzi choćby w charakterze służących i niewolników zatrudnionych przy rafinowaniu spaczenia na którego działanie są w dużej mierze uodpornieni. Proces adaptacji trwał setki lat.Wielu zginęło w pogromach bądź po prostu zmarło wyniszczonych biedą. Dopiero od niecałych stu lat zabicie skavena jest  uznawane za zbrodnie i ścigane (choć niechętnie) przez wymiar sprawiedliwości. Obecnie większość Skavenów dawnego imperium tworzy warstwę najgorzej opłacanych robotników przemysłowych i zalicza się do rosnącej warstwy biedoty. Wojna dla Stitza jest szansą na pewien awans społeczny ,być może zdobycie lepszej pracy kiedy trzeba będzie odbudować ruiny a na teraz – regularne posiłki z wojskowej kuchni które napełnią pusty szczurzy brzuszek . Obecnie dostał swój pierwszy urlop/przepustkę od pół roku i jedzie do swojej rodziny, która mieszka w Bernau opodal Świątyni Sigmara  (Lily Ruggbroder i 8 dzieciaków – Witzi, Rudolf, Skreek, Annie, Feiphel, Hagrit, Dietmund, Fronika).

Reklamy

Komentarze 4

  1. a kto ładuje działo

  2. Elf ładuje działo i obsługuje radiostacje w wolnych chwilach 😉

  3. Kawałek który zainspirował mnie do powyższego „epickiego” grafomaństwa

    BTW tyle się mówi że świat ludzi w WFRP jest mroczny i stoi na krawędzi zagłady .Stoi ale się nie przewraca, coś trzeba z tym zrobić do diabła 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s